O gotowaniu, życiu i Montignacu

Zupy

niedziela, 18 listopada 2012

Sezon na brukselkę

Dzień dobry! Postanowiłam od czasu do czasu o sobie przypomnieć, żebyście nie zapomnieli o Cynamonce. ;) Po raz kolejny zmagam się z nadmiarowymi kilogramami - tym razem od przeszło pół roku trzymam względnie dobrą wagę, z czego jestem niezmiernie dumna! 

Ale dość o mnie, porozmawiajmy o tym, co lubimy najbardziej, czyli o jedzeniu. Generalnie: nie lubię robić zup. Kocham za to brukselkę, którą robiłam już na wszelkie możliwe sposoby - ale nie w formie zupy. Dodatkowo ciągle przymierzałam się do mleczka kokosowego, które kusiło - ale nigdy nie było okazji, żeby nasze wzajemne przyciąganie... hmm... skonsumować. ;)

I oto nadeszła ona - Orientalna zupa curry z brukselką i mleczkiem kokosowym. Pyszna, aromatyczna, po prostu jedyna w swoim rodzaju!

Całość dodaję do akcji "Sezon na brukselkę 2012". Przepis znaleziony (i lekko zmodyfikowany) na: www.blogotowanie.blox.pl)


Orientalna zupa z brukselką i mleczkiem kokosowym

  • 500g brukselki
  • 500g kalafiora
  • 400ml mleczka kokosowego
  • 1l wywaru drobiowego albo warzywnego
  • 3 ziemniaki
  • pół czerwonej cebuli
  • olej do smażenia
  • dwa ząbki czosnku
  • 2 łyżeczki curry
  • 2 łyżeczki startego świeżego imbiru
  • 1 łyżeczka koncentratu pomidorowego
  • sól, pieprz do smaku

 

Brukselkę gotujemy w bulionie ok 10 minut, następnie dodajemy ziemniaki i kalafior i gotujemy do miękkości.

W międzyczasie podsmażamy pociętą w kostkę cebulę oraz wyciśnięty przez praskę czosnek, a następnie koncentrat pomidorowy, imbir, curry i mleczko kokosowe. Gotujemy jeszcze ok 5 minut, a następnie przelewamy do gotujących się warzyw. Doprawiamy do smaku i gotowe. Pycha!

 

czwartek, 11 marca 2010

Zbyt wcześnie powiedziałam, że wszystko w moim życiu się normuje. Od poniedziałkowego wpisu zdążyłam dostać kolejną propozycję pracy i jeszcze jedną - współpracy. W związku z tym nieustannie z kimś się spotykam, coś przygotowuję lub gdzieś jadę. Czasu na gotowanie mam więc nie za wiele, nie wspominając o wrzucaniu przepisów.

Na szczęście dziś, między jednym spotkaniem a drugim, udało mi się wygospodarować chwilę i dodać czekającą już od dobrych trzech tygodni zupę kalafiorową z serem. To pierwszy z obiecanych przepisów z książki "365 lekkich dań", doskonale nadający się na MM. Z małym - białkowym - dodatkiem dorzuconym ode mnie. Zupa jest gęsta, dobra na chłodniejsze dni, a kalafior z oregano to chyba jedno z moich najcudowniejszych odkryć kulinarnych!

Z góry przepraszam za niefotogeniczność posiłku. ;)


Zupa kalafiorowa z serem (danie tłuszczowe)

  • łyżka oliwy
  • 1 por (w przepisie dwa)
  • 300g kalafiora
  • łyżeczka oregano
  • 850 ml wywaru warzywnego (nie z kostki!)
  • łyżka śmietany (minimum 18%)
  • 55g startego cheddara (lub innego żółtego sera)
  • sól i świeżo zmielony czarny pieprz

Dodane ode mnie

  • zielona fasolka szparagowa w roli dobiałczenia i makaronu :)

W garnku rozgrzewamy oliwę. Na rozgrzany tłuszcz wrzucamy pokrojone drobno pory i smażymy około 4 minut do miękkości. Dodajemy kalafiora, wsypujemy oregano i smażymy, mieszając, 2 minuty.

Wlewamy wywar i gotujemy 20 minut, aż kalafior zrobi się miękki. Miksujemy na jednolitą masę (ja mam tylko taką miksero-ubijaczkę, więc zostały mi grudki - ale to też ma swój urok :)).  W tym czasie gotujemy do miękkości fasolkę szparagową.

Dodajemy śmietanę i ser. Podgrzewamy, mieszając, do chwili kiedy ser się roztopi.  Wrzucamy fasolkowy makaron. Doprawiamy solą i pieprzem.

czwartek, 17 grudnia 2009

"Pada w każdym oknie" - jak mówi jedno z japońskich haiku. Nareszcie mamy prawdziwą, mroźną zimę z dużą ilością nietopniejącego śniegu. I chociaż droga z i do pracy w taką pogodę to koszmar, mimo wszystko cieszę się, że w tym roku zima faktycznie do nas zawitała. Razem z zimą przychodzą pomysły na różne rozgrzewająco-pokrzepiające dania. Nie może też zabraknąć aromatycznej zupy z soczewicy, dania które kocham od czasu odkrycia sieci restauracji Green Way. A że od kilku tygodni Mój Konkubent marudził mi za uchem, że chciałby zjeść coś z soczewicą, nie pozostało mi nic innego, jak tylko wreszcie rzeczoną zupę zrobić. ;)

Przepis odnalazłam na blogu Ani. Był idealny, bo nie zawierał niedozwolonych na MM kostek rosołowych (ze względu na glutaminiany i inne przyjemności, ktore spowalniają chudnięcie), ani ziemniaków. Oto moja, nieco zmodyfikowana, wersja.

 

Zupa z soczewicy

Składniki:

  • 250 g czerwonej soczewicy
  • 250 g dojrzałych pomidorów (u mnie z puszki)
  • 1-2 łyżki oliwy
  • 2 marchewki pokrojone w plasterki
  • 1 papryka pokrojona w kostkę
  • 2 cebule pokrojone w kostkę
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 listek laurowy
  • oregano, majeranek, szczypta curry i słodkiej papryki
  • sól i pieprz
  • 2 łyżeczki octu z czerwonego wina (uwaga na karmel i E w składzie!)

W garnku, w którym będziemy gotować zupę przesmażamy na odrobinie oliwy czosnek i cebulę (warto podlać nieco wodą). Kroimy marchewkę i dodajemy razem z listkiem laurowym do smażących się składników. Chwilę trzymamy na ogniu, następnie dodajemy soczewicę i  1l zimnej wody. Gotujemy, aż soczewica będzie miękka (w przypadku czerwonej  odmiany, warto ugotować ją lekko al dente, jeśli nie chcemy zbyt gęstej zupy).

Do miękkiej soczewicy dodajemy rozdrobnione pomidory, paprykę i pozostałe przyprawy. Zostawiamy na ogniu na 15 minut. Na koniec dodajemy ocet i wcinamy ze smakiem. :)

 

Durszlak.pl